piątek, 19 lipca 2013

Mały misz masz :)

Oj dzisiaj ciepło i duszno. Fajnie jakby wieczorem była burza :) Lubię oglądać filmy gdy na zewnątrz błyska.
No, ale ja nie o tym miałam...
Podczas robienia porządków w pudełkach typu "dokończyć w najbliższym stuleciu", "to się jeszcze przyda", "to się na pewno przyda", "bez tego się nie obejdę" znalazłam kwiatki, które robiłam na początku mojej przygody z filcem. Mam nadzieję, że jeszcze ich wam nie pokazywałam :)
Kułam wełnę na sucho aż palce bolały :) O to one:


Wszystkie składają się z serduszek. Mniejszych bądź większych.


Na koniec kwiatek gigant. Ma aż 13cm. Pomimo gabarytów byłam z niego bardzo zadowolona...i nadal jestem :)


Te kwiatuszki nie mają jeszcze zastosowania. Zaraz po zrobieniu wylądowały w pudełku "na później". 
Od dawna nie filcuję igłą. Jedynie robię tym sposobem wzorki na kulkach.

*

Pamiętacie moją bransoletkę z TEGO posta? Dorobiłam jej zapięcie gdyż wcześniej była wiązana...niestety wyszła trochę za duża. Przerobiłam ją nieco i teraz jest idealna...a i fajnie taki owinięty koralik wygląda :)


To tyle na dziś. Witam nowych obserwatorów. Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej i skrobniecie coś czasem :) Udanego dnia!

6 komentarzy:

  1. bardzo udane początki:))miłego dnia życzę, u mnie strasznie wieje i chyba coś nawieje:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Justynka kwiaty bardzo fajnie wyszły , pozdrawiam ( u mnie też wieje , może będzie burza )

    OdpowiedzUsuń
  3. też zaczynałam filcować od tych kwiatków. Oj a ile igieł potraciłam o te foremki. A palce mam do tej pory pokłute :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajniutkie kwiatuszki :) oj trzeba trzeba się nakłuć:) a bransoletka ładna lubie takie prościutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te kwiatki są świetne! Bransoletka mi się podoba w obu wersjach:)

    Buziaki!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kwiatki ładne, ale to prawda że praca igłą jest żmudna. Delikatna, ładna bransoletka.

    OdpowiedzUsuń