wtorek, 9 lipca 2013

Gdy przesypiasz seans bez wyrzutów sumienia, czyli filmy, których nie polecam.

Jak wiecie czasem polecam wam filmy, które zdarzyło mi się obejrzeć. Są lepsze i gorsze. Takie podczas, których wciskam pauzę i idę zrobić sobie kanapkę i takie gdzie do końca siedzę z głową prawie w ekranie i nawet nie wiem kiedy znika mi z życia 2 godziny. 

Są też "perełki" do których oglądania z pewnością nigdy nie wrócę. Takie podczas, których jesteś zdenerwowana/zawiedziona/rozczarowana/śpiąca/masz poczucie, że zmarnowałaś sporo minut życia (niepotrzebne skreślić). Przygotowałam dla was dwa takie filmy :) Dramat i komedię.

Zacznijmy od dramatu.
"Całe życie z wariatami" - "Shrink"


Na filmweb piszą: Znany hollywoodzki psychiatra zaczyna wątpić w skuteczność swoich terapii.

Ok, myślę sobie, może być ciekawie. Nic bardziej mylnego. Nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Film ciągnie się jak flaki z olejem. Postacie są powolne bez charakteru a rola Robina Williamsa po prostu mnie rozśmieszyła (w tym złym tego słowa znaczeniu). Biedni Amerykanie z ich problemami...Nie będę wam przytaczać co się w filmie wydarzyło (można powiedzieć, że właściwie to nic tam się nie wydarzyło) bo może ktoś się skusi na jego ocenienie. 

Przejdźmy do komedii:
"Pracownik miesiąca" - "Employee of the month"


Z grubsza. Mamy market typu TESCO, mamy dwóch pracowników walczących o tytuł "pracownika miesiąca" i mamy lalkę (czyt. blond piękność), która ma osłodzić ten gorzki film swoim pięknym licem.

O tym mniej więcej jest ten film. Nie wytrzymam...muszę zdradzić wam trochę fabuły. Tak nie wygląda praca w markecie. Może w "łameryce" jest inaczej. Może tam kasjerzy są piękni, uśmiechnięci, mają wolę walki, pasjonują się swoją jakże "dobrze płatną" pracą, która wygląda na szczyt ich marzeń. Może dlatego, że mieszkam w Polsce to ten film tak strasznie mnie raził swoją badziewnością. 

Motyw, który mnie chyba najbardziej zadziwił to kasjer, który szybko kasuję produkty. Robi taką furorę, że ludzie mu klaszczą jak w jakimś cyrku. Ja wiem...to tylko film, ale błagam trochę realizmu skoro mówimy już o pracy w markecie. Do tego motyw miłosny między śmieszkiem - krejzolem a cud-blond-lalką. 
Wiecie jak wygląda skład palet na sklepie? Wyobraźcie sobie, że pracownicy uwili tam sobie istną "bazę", która potem staje się miejscem romantycznych rozmów. 
Nie wiem w jakim markecie przeszłoby bez echa podnoszenie pracowników na wózkach widłowych do składu palet gdzie oni sobie swobodnie wchodzą. Nie wiem w jakim markecie na cały sklep jest tylko jeden ochroniarz.

Nie polecam wam tego filmu chociaż z drugiej strony ciekawa jestem jak wy byście go oceniły. Wiem, że ma wielu zwolenników. Zobaczcie same na komentarze na FILMWEBIE.

A jakie są wasze najbardziej kiepskie filmy jakie widziałyście?


3 komentarze:

  1. muszę przyznać, że teraz bardzo trudno o dobry film. a tych akurat nie oglądałam i na pewno już nie będę oglądać:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Justynko "Władza absolutna":) byłam na nim na randce z mężem:) i oboje zasnęliśmy:)))było to dawno temu, ale do dziś się z tego śmiejemy:) buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Moniko idealnie pasujesz do tytułu mojego posta :)

      Usuń