niedziela, 2 czerwca 2013

Nowet twory i ocet jabłkowy...

Śpiący dzień dzisiaj. Za oknem leje i grzmi. Znowu coś pogodzie się pomieszało i stwierdziła, że w październiku było za mało jesieni, więc trzeba nam jej dać trochę w czerwcu :)
Nie mniej wena mnie nie opuszcza. Ostatnio powstało u mnie kilka tworów, które dzisiaj wam zaprezentuję.

Bransoletka:


Kolczyki z dyndajcem:


Oraz komplecior:


Jeśli chodzi o rękodzieło to tyle na dzisiaj :)

Mój blog nie należy do tych opiniotwórczych. Nie prowadzę również recenzji kosmetyków, jednak tym razem muszę się z wami podzielić pewną opinią.
Jakiś miesiąc temu przeczytałam w internecie wypowiedzi na temat octu jabłkowego. Ten produkt powszechnie używany np. do sałatek podobno miał świetnie działać na twarz. Postanowiłam sama to sprawdzić. Kupiłam buteleczkę tego octu:


Wydawało mi się, że Develey to dobra firma. Kosztował mnie 5zł z groszami. Przez miesiąc smarowałam nim twarz. Za pierwszym razem moja buzia zrobiła się czerwona. Przestraszyłam się, ale później doczytałam, że tak ma być. Co wieczór przed snem nakładałam wacikiem specyfik. Następnie zmywałam go i smarowałam twarz kremem. I wiecie co? Przebarwienia i małe krostki praktycznie zniknęły. Twarz wygląda o niebo lepiej. Jest gładsza i jaśniejsza.
 
Fakt, że zapach może odstraszać i czasem trochę piecze, ale jestem bardzo zadowolona. I wam polecam użycie tego produktu. Tak na prawdę efekt widać dopiero po około miesiącu, ale warto poczekać. 

Moje rade co do używania octu jabłkowego:
 
- Nie przestraszcie się gdy twarz wam się zaczerwieni. Po chwili wraca do normy. 
- Jeśli dla was sam ocet jest za mocny możecie zrobić tonik w proporcji 1:1 (woda:ocet).
- Ocet nieco wysusza twarz, więc radzę po jego użyciu nałożyć krem.
- Nie oblewajcie nim całego wacika, wystarczy tylko parę kropel.
 - Nie smarujcie się nim rano :)


Ten sposób jest o niebo lepszy od toników i innych "czyścicieli" twarzy, których do tej pory używałam. Oczywiście jest to tylko moja opinia i najlepiej jak same wypróbujecie na sobie i przekonacie się czy jest dla was dobry :)

A wy miałyście kiedyś do czynienia z octem jabłkowym?

11 komentarzy:

  1. bardzo ładne :) świetne zestawienia kolorów

    OdpowiedzUsuń
  2. super te dyndające kolczyki a ocet jabłkowy na twarz? nigdy nie słyszałam, ale może wypróbuje bo przekonujaco piszesz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. w taką deszczową pogode mi przynajmniej chętniej sie siedzi w domu i coś włąsnie tworzy. bransoletka ciekawa, kolczyki bardzo mi się podobaja z tym dyndadełkiem, komplecik ładny

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę że coraz większa ta wena, coraz częściej próbujesz różnych połączeń i to wychodzi Ci na wielki plus

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne rzeczy zrobiłaś, a najbardziej to mi się podoba ta bransoletka z drewienkami.
    Nie słyszałam nigdy o takiej octowej kuracji o.O Ciekawa sprawa.

    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto sprawdzić taką kurację. Jak zawsze masz fajne zestawienia kolorystyczne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja poradze Ci abys ocet jabłkowy zrobiła sama.
    Weź dwa duże jabłka,pokrój na kawałki razem ze skórką i ziarenkami, zalej je woda przegotowaną ale chłodną.
    Nakryj naczynie gazą i odstaw na parapet.
    Po dwóch dniach jabłka zaczną produkować wino ale Ty czekaj aż przestana pracować i wino zacznie kwaśnieć.
    Wtedy odcedź i pozostaw na parapecie jeszcze kilka dni a następnie gotowy ocet przecedzasz przez gazę lub bibułę i masz dużo zdrowszy swój własny ocet.
    Przechowujesz go w lodówce w szczelnie zamkniętej butelce.
    Domowy kosmetyk gotowy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz...dziękuję za instrukcję :) Na pewno spróbuję taki ocet zrobić.

      Usuń
  8. Również lubię połączenia filcu z różnymi fakturami i zupełnie innymi materiami ;-))

    OdpowiedzUsuń